My favourite ...?

all, what I apreciate mostly is revelant with music.. :


Top 10 of my favourite polish songs:

1.: Kobiety - Biautomatyczna sekretarka
2.: Pogodno - Jak Ty sie czujesz?
3.: Kult - Forum Internetowe
4.: CKOD - Afterparty
5.: Analogs - Era Techno
6.: Dezerter - Ile procent duszy
7.:Zabili Mi Żółwia - Dzień Wagarowicza
8.: Farben Lehre - Judasz
9.: Myslovitz - Książe życia
10.: Hey - Mru Mru


Top 10 of my favourite worldwide songs:

1.: Nine Inch Nails - Perfect Drug
2.: Muse - Yes, please
3.: Björk - Declare Independence
4.: Yeah Yeah Yeahs - Tick
5.: System Of A Down - Roulette
6.: The Prodigy - Hot Ride
7.:Franz Ferdinand - This Fire
8.: Imogen Heap - Whatever
9.: Michael Jackson - Smooth Criminal
10.: The White Stripes - Blue Orchid



































My favourite vokalists:


Kazik Staszewski

Pod tym imieniem ukrywa się Kazik Staszewski, wokalista Kultu, który postanowił stworzyć kolejną dróżkę swojej aktywności artystycznej. Najpierw zwrócił się ku muzyce rap, której słuchał od pierwszej połowy lat osiemdziesiątych. Ale dopiero od momentu poznania nauczyciela i twórcy reklam, Jacka Kufirskiego zaczął tworzyć w tym stylu. Na początek powstały trzy numery: "Nowy konflikt światowy", "Piosenka trepa" i "Spalam się". Potem w 1991 roku firma Zic Zac wydała pierwszą płytę "Spalam się". Bardzo duży udział w nagraniu płyty miał realizator Wojtek Przybylski, jak również Shpenyagah grający w warszawskim zespole Zgoda. Była to pierwsza płyta na polskim rynku, która tak poważnie odwoływała się do muzyki rap i dlatego Kazika szybko obwołano "Pierwszym raperem Rzeczpospolitej". Kazik recytował swoje ostre obyczajowo-polityczne teksty, a za podkład posłużyły mu wsamplowane dźwięki, skrecze, automat perkusyjny. Nie obyło się również bez "żywych" muzyków, wśród których pojawił się grający na gitarze Wojtek Waglewski i na saksofonie Jacek Rodziewicz. Najbardziej podobała się frywolna piosenka "Spalam się" o podniecaniu się atrakcyjną nauczycielką angielskiego. - To prawdziwa historia - mówił o niej w wywiadach Kazik Staszewski. Równie dużym przebojem były "Dziewczyny" ze świetnym refrenem, w którym Kazik śpiewa: "Ja wiem, że czasem są upadki i wzloty / Dziewczyny to nic więcej jak tylko kłopoty". Jednak największym echem odbiła się piosenka "Jeszcze Polska..." będąca ciągiem dalszym kultowego hymnu "Polska". Kazik wspaniale pokazał w niej ponurą polską rzeczywistość początku lat dziewięćdziesiątych i kontrasty tworzącego się kapitalizmu. Nie spodobało się to senatorowi z ramienia ZChN (Zjednoczenie Chrześcijańsko - Narodowe) Janowi Szafrańcowi, który doszukał się w piosence ubliżenia narodowi polskiemu, a sprawę zgłosił do prokuratury. Kazik musiał złożyć wyjaśnienia, odpowiedział też senatorowi na łamach "Gazety Wyborczej" oskarżając go o marnowanie pieniędzy podatników i żądając przeprosin, których nigdy nie otrzymał. Z tą piosenką wystąpił również podczas festiwalu Sopot 91, gdzie zaśpiewał z playbacku, czyli do suszarki - jak mówi. Kazik źle czuł się w formule festiwalowej i dlatego rok później pojawił się na festiwalu z rockowym składem i zaśpiewał "Piosenkę trepa" i "100 000 000". Szczególnie druga z piosenek z refrenem "Wałęsa oddaj moje sto milionów" wywołała niemal narodowe dyskusje. Sprawa trafiła na pierwszą stronę "Gazety Wyborczej", a w "Wiadomościach" była jednym z najważniejszych newsów. Wypowiadał się nawet sam Wałęsa, ówczesny Prezydent RP. Kazik skwitował to po swojemu: Nigdy nie byłoby mnie stać na taką reklamę. Piosenka trafiła na drugą płytę firmowaną imieniem Kazik zatytułowaną "Spalaj się!", która ukazała się w 1993 roku. Była wydawnictwem dwukasetowym i prawdopodobnie przez to sprzedawała się gorzej niż "Spalam się", które było hitem. Piosenki były o podobnej tematyce, czyli dużo obserwacji obyczajowych i komentarzy politycznych. W tytułowej piosence Kazik krzyczy "Płoń, płoń parlamencie / Niech spali cię ogień na historii zakręcie". Ale w innych wciela się w mordercę obserwującego swoją ofiarę ("Wampir z Bytomia"), chłopaka zwerbowanego na wojnę bałkańską ("Pocztówka z Chorwacji") czy w chłopaka opisującego beznadzieję ulicy, przy której się wychowuje ("Na mojej ulicy"). Ten krążek był końcem współpracy Kazika z Kufirskim.

Kolejna płyta "Oddalenie" była najbardziej osobistym projektem wokalisty. Ukazała się w maju 1995 roku i zawierała siedemnaście stworzonych na samplerze piosenek. Kazik nagrał je w swoim domowym studiu znajdującym się w piwnicy domu, w którym mieszkał. I po raz kolejny okazało się, że Kazik jest mistrzem w opisywaniu współczesnego mu świata. Najlepszym tego przykładem były piosenki "Czy wy nas macie za idiotów" (dostaje się parlamentarzystom i klerowi), "Wewnętrzne sprawy" opisujące represje w niektórych z państw, "Błagam was" o brutalnym morderstwie czy "Komisariat 63 Brooklyn" przedstawiające historię Polaka aresztowanego i zakatowanego w nowojorskim areszcie. Największym powodzeniem cieszyło się nagranie "Łysy jedzie do Moskwy" opisujące wizytę ówczesnego Premiera RP Józefa Oleksego w Rosji będącej akurat w stanie agresji na Czeczenię. Po ukazaniu się płyty Kazik zagrał jeden koncert w warszawskim klubie Remont, gdzie wystąpił z towarzyszeniem podkładów nagranych na taśmę i odtwarzanego filmu specjalnie zmontowane przez Kazika.

Jednak największym sukcesem była płyta "12 groszy" z czerwca 1997 roku, która sprzedała się w ilości ponad 200 tysięcy egzemplarzy. Nagranie tytułowe przez kolejne kilkanaście miesięcy stało się jedną z najczęściej śpiewanych przez Polaków piosenek, przez wiele miesięcy utrzymywało się na listach przebojów mimo że trwała ponad siedem minut, a w tekście miała kilka wulgaryzmów. Duży udział w płycie miał wydawca Kazika, a wcześniej muzyk Kultu Sławek Pietrzak. Był on współautorem muzyki do czterech numerów. Dwa z nich stały się kolejnymi przebojami z płyty. To humorystyczne "Maciek ja tylko żartowałem" i "Sztos", który znalazł się na ścieżce dźwiękowej filmu Olafa Lubaszenko o tym samym tytule. Cała płyta zaskakiwała świeżością i wieloma świetnymi piosenkami. Jednymi z najciekawszych było "Nie mam nogi" napisane pod wpływem opowiadania Topora "Bez nogi", "Przesłuchiwałem całą noc", "W obliczu końca" i "Idę tam gdzie idę". Piosenki z płyty zaprezentowano na dwóch koncertach w Sopocie i Warszawie, które promowały film Lubaszenki i książkę "Sztos".

W zespole i na płycie wystąpił klarnecista Jerzy Mazzoll, jeden z filarów bydgoskiej jassowej sceny klubu Mózg. W kilku piosenkach z "12 groszy" instrument pięknie wzbogacił brzmienie. Kilka tygodni po "12 groszach" ukazała się płyta "Rozmowy s catem" podpisana przez Mazzoll, Kazik & Arhythmic Perfection. Był to wynik kilku sesji przeprowadzonych przez muzyków Mózgu z Kazikiem. Część utworów to zwarte elementy piosenkowe, część to niczym nieograniczone i często abstrakcyjne formy muzyczne. W 2000 roku Kazik został zaproszony do przygotowania na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu programu z piosenkami Kurta Weilla. Do zespołu przygotowującego dziewięć piosenek z repertuaru twórcy musicali zaprosił muzyków Kultu - Janka Grudzińskiego (klawisze) i Banana (waltornia), Kazika Na Żywo - Kwiatka (bas) i Burzę (gitara) oraz perkusistę obu tych zespołów Tomka Goehsa. W marcu grupa zagrała na przeglądzie. Być może jesienią 2000 roku ukaże się płyta z tego koncertu.

Jednocześnie Kazik tworzył kolejną swoją solową płytę, która światło dzienne ujrzała w czerwcu 2000. Promował ją singiel z piosenką "Cztery pokoje", w którym gościnnie zaśpiewała Edyta Bartosiewicz. To dziwny utwór jak na Kazika, ponieważ jest w stylu ... dance, a Bartosiewicz zaśpiewała w sposób soulowy. Cała płyta nosi tytuł "Melassa" na pamiątkę występu na koncercie charytatywnym w początkach 1993 roku. Na krążku znalazło się dwadzieścia niezwykle różnorodnych piosenek. Tym razem duży udział w tworzeniu płyty miał Olaf Deriglasoff, na co dzień muzyk Homo Twist i Pudelsów (kiedyś grał m.in. w zespołach Dzieci Kapitana Klossa i Apteka). Oprócz niego i Edyty Bartosiewicz Kazik zaprosił do udziału w realizacji płyty m.in. znakomitego pianistę Leszka Możdżera, perkusistę Tomka Goehsa, Banana, Sławka Pietrzaka, trębacza Janusza Zdunka i Piotra Wieteskę, niegdyś muzyka i współzałożyciela zespołu Kult, obecnie swojego menadżera. Drugim singlem z płyty będzie piosenka "Mars napada". Kazik wziął również udział w nagraniach Acid Drinkers ("Consument" na płycie "Infernal Connection"), Piersi ("Jedziemy autostopem" z płyty "Piersi 60/70"), Voo Voo ("Strategia śrubokręta" na płycie "Flota zjednoczonych sił; najlepsi śpiewają Voo Voo") i Nosowskiej ("Zoil" na płycie "Milena").

Leszek Gnoiński - www.staszewski.art.pl/




Katarzyna Nosowska

Kasia jest nieprawdopodobnym zjawiskiem dla nas wszystkich. Potrafi nas od siebie uzależnić. Jest osobą zmienną i żyjemy od jej jednego dobrego humoru do drugiego. Gdy ma zły humor, wtedy jakoś nam wszystkim robi się smutno, gorzej się nam pracuje. Kasia podkreśla, że nie chce być taką stuprocentową kobietą - i nie ma to nic wspólnego z krygowaniem się. Ona rzeczywiście chciałaby przyjąć neutralną pozę. Ale my, którzy ją znamy, doskonale wiemy, że nie obce są Kasi wszystkie kobiece metody działania. Wykorzystuje swoje zdolności aktorskie. Zachowuje się tak sugestywnie, że wiele osób daje się nabrać na jej różne sztuczki..."

Katarzyna Kanclerz

Kasia Nosowska urodziła się 30.08.1971 roku w Szczecinie. Jedynaczka, oczko w głowie rodziców. Jak to w takich przypadkach bywa miała realizować ich ambicje, by mogli znajomym zaimponować swoją pociechą. "Rodzice chcieli dla mnie dobrze i chcieli mieć ze mną dobrze. Ja im realizację projektów utrudniałam, więc powstawały konflikty na tym tle. Tata trzymał mnie bardzo krótko. Nie chciałabym być znowu dzieckiem, nawet nastolatką. To był taki okres w moim życiu kiedy praktycznie cały czas spędzałam w domu. Zawsze musiałam się dużo uczyć. Mój tata kochał matematykę, to był jego konik. Był zupełnie zdruzgotany tym, że jego krew i taka tępa. W czasie wakacji musiałam rozwiązywać dodatkowe zadania ze zbioru zadań. Fatalnie to wspominam. A teraz jest między nami super układ. Już w przedszkolu inne dzieci mnie nie akceptowały, nie chciały się ze mną bawić. W związku z tym je gryzłam i szczypałam. Źle mi było ze sobą, z rodzicami, z innymi ludźmi. Sporo też w tym mojej winy - kłamałam, byłam nieposłuszna, krnąbrna". Kasia od najmłodszych lat wykazywała zainteresowanie muzyką. "Zawsze mniej lub bardziej świadomie chciałam grać, być na scenie. Przed lustrem zdarzało mi się na przykład udawać Blondie. Puszczałam sobie płytę i stroiłam miny". Kaśka zaprzyjaźniła się z punkowcem - gitarzystą zespołu o nazwie Włochaty Odkurzacz, który zaproponował jej posadę wokalistki w tym zespole. Jednak z racji tego, że Kaśka zawsze była osobą niesystematyczną i leniwą, szybko ją wywalili Jakiś czas potem na koncercie Włochatego Odkurzacza Nosowska zaproszona przez gitarzystę na scenę wykonała swój pierwszy publiczny występ. "W każdym zespole, w którym śpiewałam, z początku bardzo się wstydziłam. Chowałam się za wzmacniacze zestresowana na maxa." Potem nastąpiła cisza. Kaśka chciała śpiewać, ale nie miała zbytnich znajomości w środowisku muzycznym. Zainteresowaniami córki zajęła się mama pracująca na Politechnice Szczecińskiej, gdzie akurat był nabór do szkolnego chóru. Kasia dość, niechętnie poszła na eliminacje i przyjęli ją. Nastąpiła znajomość z niejakim Leninem, który zaciągnął ją do zespołu Szklane Pomarańcze, gdzie pierwszym wokalistą był Misiaty, w którym Kasia na maxa się zakochała. Jak sama twierdzi odegrał on w jej życiu kolosalną rolę. Później była następna kapela Lenina, aż w 1988 Kasia znalazła się w Dum Dumie - kapeli Piotrka Banacha. Dwie piosenki z repertuaru Dum Duma znalazły się prawie 4 lata później na debiutanckiej płycie zespołu Hey. Kasia Nosowska w tym czasie, gdy śpiewała w owym zespole Dum Dum, była już znaną wokalistką w środowisku szczecińskim. Znaną jako osoba, która lubi ściemniać, nie przychodziła na próby, ale także jako osoba, która bardzo dobrze śpiewa. Wszystko w Dum Dumie dobrze się układało do momentu kiedy ukochany Kasi zaczął odciągać ją od śpiewania i zespołu. Zaślepiona miłością zaczęła ściemniać z Dum Dumem. Piotrek Banach strasznie się o to na nią pogniewał i przez dwa lata nie mówili sobie nawet cześć na ulicy. Dopiero wiosną 1992 roku nastąpiło zawieszenie broni, dzięki któremu powstał Hey. Kaśka bardzo się ucieszyła gdy po długiej przerwie w śpiewaniu zadzwonił do niej Piotrek z koncepcją nowego zespołu. W życiu prywatnym nie układało się jej wtedy najlepiej, gdyż ukochany mężczyzna stawał się niemal wrogiem, odciągającym ją od muzyki - za którą tak bardzo tęskniła. Postanowiła otrząsnąć się z niezdrowego zauroczenia i zaczęła robić to co naprawdę chce - tym razem górę wzięła miłość do muzyki! Zaczęła obiecywać Piotrkowi, że tym razem nie będzie ściemniać i może jej zaufać. Tak powstał zespół, dzięki któremu wokalistka o oryginalnej barwie głosu, scenicznej charyzmie, sympatycznej powierzchowności i ciągle rozwijającej się osobowości artystycznej jest materiałem na gwiazdę wielkiego formatu.

http://www.nosowska.of.pl/